niedziela, 12 lipca 2015

Wszystko na tak! (włosy, książki, ciuszki)

Hej Kochane!
W końcu mogę cieszyć się wakacjami jak normalny człowiek :D
Egzaminy zaliczone, pozostało czekać tylko na wyniki ile procent swojej wiedzy przelałam na papier. Śmiało mogę powiedzieć, że kategoria A.61 jest moja :) Nie mogłam się doczekać kiedy tu wrócę i zacznę ponownie swoje blogowe życie. Często miałam i dalej mam wątpliwości czy pisać, czy ktoś to czyta ale jak tylko tu wchodzę i widzę ile pracy wkładacie w swoje blogi, jak to wszystko kwitnie to wiem, że jednak ktoś to czyta i może korzysta choć odrobinę z tych moich "wypocin". Chcę dawać tutaj dużo od siebie i zarazem uczyć się od Was przeróżnych rzeczy. Dziękuję Wam za siłę oraz przykład jaki dajecie :)

Co nowego? Muszę się Wam przyznać ( tak wiem to karygodne co teraz napiszę), że mając włosy do pasa miałam małe pojęcie jak o nie dbać (wręcz znikome). Moja pielęgnacja ograniczała się do szamponu odżywki i olejku na końcówki. Do tego suszarka i prostownica. Postanowiłam, że czas coś tym zrobić, kiedy włosy zaczęły wychodzić garściami a końcówki były w opłakanym stanie.
Dostałam od ukochanego poradnik dla początkującej włosomaniaczk,i autorstwa wszystkim chyba dobrze znanej Anwen. Chwała mu za to bo dowiedziałam się podstawowych rzeczy o włosach, o których wcześniej nie miałam pojęcia np. porowatość włosów, itp.



Jeśli ktoś jest takim laikiem jak ja, to serdecznie polecam.

Uwielbiam też studiować książki o makijażu (również od mojego P. - wie co tygryski lubią najbardziej :P)

Dwie z nich napisała Rea Morris, którą uwielbiam za proste i skuteczne porady. Ostatnia z nich jest autorstwa Bobbi Brown, która również udziela garść ciekawych informacji.


Chciałam Wam również pokazać garstkę ciuszków, które nabyłam kilka dni temu z okazji upałów :D

1. Zwiewna koszulka w kwiaty, New Yorker


2. Luźny kombinezon, New Yorker


3. Dresowe spodenki, ot zwykłe do latania po podwórku :D, Sinsay


4. Bikini, akurat na opalone ciałko, Sinsay


5. Koszulka, New Yorker


Na zakończenie, mam jedno pytanie.

Używałyście tej wersji micela z Biedronki? Uwielbiam niebieska, kiedy zobaczyłam tę z dopiskiem łagodzący , pomyślałam super może będzie jeszcze lepszy. Nic bardziej mylnego. kiedy przemyłam nim twarz, niemiłosiernie zaczęły mnie piec oczy i ich okolica. moje oczy wołały o pomstę do nieba. Używacie? Jak się u Was spisuje?

Lecę nadrabiać zaległości na blogach i pozdrawiam ciepło :D

czwartek, 2 kwietnia 2015

Ulubieńcy marca

Hej Dziewczyny!
Zaczyna się świąteczna krzątanina, nastrój i oczywiście masa sprzątania :P
Ostatnie tygodnie były bardzo intensywne jeśli chodzi o szkołę, obowiązki i szkolenia. Miałam mało czasu dla siebie, ale za to nauczyłam się nowych rzeczy takich jak masaż gorącymi kamieniami czy masaż anti-aging :)

Nie było jeszcze u mnie ulubieńców, więc postanowiłam dodać taki post w tym miesiącu.



1. Torebka, Sinsay - bardzo poręczna, mieści format A4, i przede wszystkim bardzo przypadła mi do gustu :P


2. Olejek arganowy - prosto z Maroka, ręcznie robiony. Zapach troszeczkę mi nie odpowiada, ale działanie świetne zarówno na twarz jak i na włosy.


3. Pędzel do pudru Hakuro H55 - nie rozstaje się z nim. Jest mega miękki i świetnie aplikuje się nim puder na twarz.


4.  Nawilżająca pomadka z balsamem w ołówku, GOSH - super nawilża, kolor fajnie podkreśla usta, jest idealna do dziennego makijażu.



5.  Transparentny mineralny puder sypki, LUMENE - nie bieli, fajnie matuje, i daje naturalny efekt.


6. Mineralny podkład, Pixie amazon gold - zakochalam się w nim! Nie czuć go na twarzy, daje naturalny efekt a przy okazji świetne krycie. Na mojej skórze trzyma się cały dzień.


7. Pomadka beauty uk - tania, fajnie nawilża usta, idealna przy mocniejszym makijażu oczu do wygaszenia ust :)



 A teraz trochę relaksu, bo w końcu zaświeciło słońce!



Pozdrawiam :*

środa, 4 lutego 2015

Podkład Rimmel Lasting Finish

Hej Dziewczyny!
U Was też jest tak szaro i pada deszcz ze śniegiem? Jak dla mnie jest to idealna pora na napisanie recenzji.
Nie mogę patrzeć jak ostatni tydzień ferii ucieka mi przez palce, ale na szczęście już skończył mi się remont pokoju meble są na swoim miejscu i wreszcie mój pokój wygląda tak jak tego chciałam. Nie ma już sterty ciuchów i gratów a kosmetyki nie walają się po kartonach, tylko czekają pięknie poukładane :P

Wracając do tematu posta, dziś napiszę kilka słów na temat podkładu Rimmel Lasting Finish. Nazbierało mi się dużo podkładów, które czekają żeby je należycie zaprezentować, więc możecie się spodziewać dużo "podkładowych" recenzji :)


Produkt standardowo posiada pojemność 30 ml. Zamknięty jest miękkiej tubce z przezroczystymi miejscami, aby było widać ile go zużyjemy.
Ma całkiem przyjemny zapach, który po nałożeniu na twarz znika. Czasami potrafił mi obficie wylać się z tubki, ale na szczęście były to pojedyncze przypadki :P


Posiadałam go w odcieniu 103. Po wydobyciu go na rękę przeraziłam się, że jest ciemny, a jest to przecież jeden z jaśniejszych odcieni. Po nałożeniu na twarz muszę przyznać, że ładnie wtopił się w skórę.


Jeśli chodzi o jego działanie... cóż podkład mnie nie zachwycił, a wręcz zniechęcił do siebie trzema jego wadami, które niestety przesądziły jego los i wypchnęły go z mojej kosmetyczki.
Jak już wspomniałam wyżej, podkład chociaż wydaje się ciemny to ładnie wtapia się w skórę. Po nałożeniu niestety pojawia się uczucie lepiącej się twarzy, którego nie cierpię. Podkład utrzymuje się na twarzy dość długo, jednak nie wytrzyma tych obiecanych 25 godzin. ;) Zdziwiło mnie, że większość długotrwałych podkładów jakich używałam trzymały moją buzię w ryzach, a po tym twarz bardzo szybko zaczyna się świecić. Gdy dużo się uśmiecham, wchodził mi w z bruzdy nosowo wargowe. Plusem jest to, że równomiernie ściera się z twarzy, nie pozostawia plam i łatwo się go nakłada. Nie wysuszył mi też policzków, co potrafiły zrobić inne kosmetyki.

Miałyście z nim styczność? Chwalicie go, czy może jednak nie przypadł Wam do gustu?

Pozdrawiam :*

sobota, 31 stycznia 2015

Denko

Hej Kochane! :)
Dziś nadszedł czas na denko. Jest tego bardzo mało, ponieważ staram się zużyć wszystkie kosmetyki do samego końca. Zawsze ciężko mi to szło i używałam kilku kosmetyków o tym samym przeznaczeniu, więc teraz mam małe postanowienie :P





1. Antyperspirant w żelu Mitchum - najlepszy antyperspirant jaki miałam. Zakupiony  był w kanadzie, niestety nie mogę go znaleźć nawet na allegro, nad czym ubolewam. Czy kupiłabym ponownie? TAK
2. Antyperspirant Rexona - również bardzo go lubię - wykonuje dobrze swoje zadanie i ładnie pachnie. Jestem na TAK.
3. Podkład Rimmel Lasting Finish - oj męczyłam się strasznie żeby go zużyć. Jak zobaczyłam, że już dzięki Bogu nic nie wydobywa się z tubki, to Wrzuciłam go do torby zapomnienia :P NIE kupię go ponownie.
5. Baza wygładzająco utrwalająca Delia Velvet Skin - szału nie ma - dupy nie urywa innym słowem. NIE kupię jej ponownie, skuszę się na coś innego :)


6. Matujący puder SENSIQUE - świetny puder, moje n-te opakowanie. Na pewno kupię ponownie.
7. Bronzer Bell, bardzo go lubię, jednak poszukam jeszcze czegoś fajnego. Na pewno do niego wrócę. Recenzja znajduje się TUTAJ
8. Bronzer Essence sun club - miał w sobie pomarańczowy pigment co zdecydowanie mi nie odpowiada. NIE wrócę do niego na pewno. 

To by było na tyle mojego jakże obfitego denka :P Miałyście któryś z produktów? Jak Spisywały się u Was?

Pozdrawiam! :)


poniedziałek, 26 stycznia 2015

Ulubieńcy grudnia/stycznia

Hej Dziewczyny!
Zaczęły się ferie więc można trochę odpocząć, poleżeć przy herbatce, poczytać ulubioną książkę czy sięgnąć po inne przyjemności. Dziś mam  totalny dzień relaksu, którego tak brakowało :P
19 stycznia skończyłam 21 lat i co raz poważniej zaczynam myśleć o życiu i o tym jak to życie ułożyć, w którą stronę pójść.  Piękne zimowe wieczory, strasznie nasuwają mi takie rozkminy ;P

No ale do rzeczy! Dziś chcę Wam przedstawić kilku moich ulubieńców grudnia i stycznia. Myślę, że zagoszczą u mnie długi czas, bo bez niektórych nie wyobrażam sobie już teraz mojego makijażu :)



1. Odżywka bez spłukiwania Gliss Kur - jest to jedyna odżywka tej marki, która nie obciążyła moich włosów po dłuższym czasie użytkowania,
2. Nawilżające mleczko do demakijażu Clarena - świetne mleczko, które nie podrażnia, ładnie pachnie i pięknie domywa makijaż,
3. Olejek do ciała Wellness&Beauty o zapachu oleju jojoba i masła shea - świetnie pachnie i fajnie nawilża skórę,
4. Intensywnie nawilżający krem NIVEA,


5. Elektryczna szczoteczka do twarzy z biedronki - fajnie masuje buzię i złuszcza naskórek. Nie wydaje się być mocno trwała i solidna jednak na razie spisuje się super. Nie będzie płaczu jak się zepsuje, ponieważ kosztowała jedyne 19,99 zł :),
6. Szczotka Tangle Teezer - bardzo ją lubię, świetnie radzi sobie ze splatanymi włosami i śmiało rozczesuję nią jeszcze mokre po umyciu kudełki :P,


7. Tusz Maybelline z serii the Colossal - jak można zauważyć, jestem fanką tuszy Maybelline więc musiałam wypróbować kolejną wersję Colossal  :P 
8. Tusz Lovely Curling Pump Up - po przeczytaniu pozytywnych opinii postanowiłam go wypróbować i się nie zawiodłam,
9. Podkład Max Factor Face Finity all day flawless - mój podkład idealny! Szukałam i znalazłam!


10. Bronzer Bahama Mama the Balm -urodzinowy prezent od ukochanego, kultowy produkt, chyba dobrze wszystkim znany :P, zakochałam się w nim od pierwszego użycia,
11. Kredka my Secret - bardzo fajna kredka, nadaje się zarówno na powiekę jaki i na linię wodną,
12. Pigment KOBO - świetny pigment w niskiej cenie,
13. Eyeliner w słoiczku Rimmel - wydajny, nasycona czerń, długo się utrzymuje - jestem na tak :D,
14. Matowy cień my Secret w kolorze 505 - idealny do wyrównania kolorytu powieki, świetna jakość w niskiej cenie,


15. Ampułki Radical przeciw wypadaniu włosów - jak na razie spełniają swoje zadanie, zobaczymy jaki będzie efekt końcowy.

Więcej informacji i odczuć o tych kosmetykach podam Wam w szczegółowych recenzjach :) Używałyście któregoś z tych produktów? Sprawdzają się? Chętnie poznam Wasze opinie.

Pozdrawiam :)

środa, 17 grudnia 2014

Kilka przedświątecznych nowości

Hej Kochane :)
Jak mijają Wam przedświąteczne tygodnie?
Dziś przychodzę do Was z kilkoma grudniowymi nowościami, które zagościły zarówno w mojej kosmetyczce jak i szafie.


Kolorówka:


- Błyszczyk do ust Delice, Celia
- maskara curling pump up, Lovely
- żelowy eyeliner, Rimmel
- puder professional art make-up, Eveline
- puder brązujący, my secret

Pozostałe:


- Płyn micelarny, Ziaja
- szampon fructis goodbye damage wzmacniający włosy, Garnier 
- perfumy CHANEL 5 - prezent od ukochanego :P
-odżywka Gliss Kur, Schwarzkopf
- antyperspirant, Lady Speed Stick
- krem bionawilżający dla cery tłustej, Ziaja

Kilka niekosmetycznych nowości:


- Torebka, allegro
- Tangle Teezer - jakże wszystkim doskonale znany :D

Z racji tego, że śnieg i mróz zbliża się co raz to większymi krokami, postanowiłam zainwestować w kilka ciepłych bluz na co dzień oraz porządną czapkę i rękawiczki :) :


- sweterek, Tally weijl - jest również prezentem od mojego ukochanego, ponieważ stwierdził że mój ubiór zimą woła o pomstę do nieba i mam zacząć się cieplej ubierać ( stąd też pomysł z kupnem bluz) :P,


- bejsbolówka, Sinsay,


- bluza, Sinsay,


- czapka, komin i rękawiczki, Sinsay.

A Wy robiłyście jakieś przedświąteczne zakupy, czy może wykazałyście się silną wolą i czekacie do świąt? :D


Pozdrawiam cieplutko :)





środa, 12 listopada 2014

Podkład Max Factor Lasting Performance - hit czy kit?

Cześć Dziewczyny!
Dziś jestem już po badaniach, powiedzmy, że trochę uspokojona. "Rozstrzygnięcie" nastąpi w styczniu :) 

Jak już zdążyłyście zauważyć, dzisiejszy post będzie o podkładzie który jednocześnie skradł moje serce ale i wyleciał z niego z hukiem. Cóż takiego zrobił? Zapraszam do krótkiej lektury. :)

Jak to każda kobieta ucieszona z przypływu gotówki wybrałam się w podskokach na zakupy. Weszłam do drogerii z myślą, że kupie jakiś fajny podkład w przyzwoitej cenie, bo mój obecny musiałam już rozcinać i wybierać na wszystkie możliwe sposoby. Od jakiegoś czasu kusiły mnie podkłady Max Factor. Gdy tylko zobaczyłam promocję na Lasting Performance, nie zastanawiając się zbytnio wrzuciłam owy podkład do koszyka i powędrowałam dumna z siebie do kasy :D



Plastikowa tubka zawiera 35 ml produktu. Jeśli chodzi o design opakowania - szału nie ma. Jest obklejona naklejką, która się odkleja i nie wygląda zbyt estetycznie, dlatego w miarę cierpliwości staram się ją podklejać :P


Podkład się nie wylewa, można spokojnie nalać odpowiednią dla siebie ilość.

Plusy:

- Ma lekki, nieutrzymujący się na skórze zapach,
- ma fajną konsystencję ( nie spływa z ręki, dobrze się rozprowadza)
- utrzymuje się cały dzień,
- dobrze kryje,
- całkiem ładnie matuje (chociaż nie jest to jego zadaniem),
- nie tworzy smug,
- buzia po nim jest gładka
- opakowanie jest przezroczyste, dzięki czemu widać ile produktu nam zostało.

Minusy:

- I tu zaczynają się schody. Dopasowałam odcień 105 soft beige. 102 pastelle wpadał w róż, a ten był dla mnie jak druga skóra.
 Wyszłam na długi wakacyjny wtedy spacer, wróciłam do domu, spojrzałam w lustro i się przeżegnałam. Boże kochany, co ja miałam na twarzy! Maska to za mało powiedziane. Pomyślałam sobie co musieli myśleć ludzie, którzy spotkali mnie na swojej drodze :P
 Byłam przygotowana na to, że podkład odrobinę się utleni, jak każdy ale ten zaszalał i nie dość, że był ciemniejszy spokojnie o dwa tony, to gratis zrobił się pomarańczowy. Od razu odstawiłam go na półkę zapomnienia.
- Brudzi ubrania, ale każdy podkład to robi w mniejszym lub większym stopniu więc to nieuniknione :)
- Podkreśla suche skórki.

Podsumowując: 
Używałabym go do dziś bo ma świetne działanie i fajne krycie, jednak jego odcień to porażka jakich mało. Spodziewałam się ideału a tu niemiła niespodzianka.
Miałyście go? Co o nim sądzicie?

Pozdrawiam :* 


niedziela, 9 listopada 2014

Bell Bronze Modeler

Hej kochane!
Jesień nas nie rozpieszcza, ale pomimo dzisiejszego chłodu świeciło u mnie piękne słoneczko. Żal było nie wyjść na spacer. Korzystajmy ile się da i łapmy promienie pełnymi garściami :)

Dziś przygotowałam króciutką recenzję jednego z moich ulubionych bronzerów. Jest to bronzer marki Bell.


Posiada proste, plastikowe, szczelne, solidne opakowanie zamykane wieczkiem. Jego wygląd nie powala na kolana. Po dłuższym użytkowaniu ścierają się napisy, jednak każdy wedle swojego gustu oceni czy jest to minusem tego produktu. Ja wyznaję zasadę działania kosmetyku a nie jego opakowania, ale gdy kosmetyk działa super i do tego ma piękne kolorowe opakowanie to wiadomo, że jak każda kobieta będę mega ucieszona :P 
Zdjęcia robiłam kilka dni po jego zakupie a w chwili obecnej jest już na totalnym wykończeniu więc spokojnie mogę powiedzieć Wam co o nim myślę :)


Wieczko się nie obluzowało więc nie trzeba się martwić, że rozsypie się nam w torebce czy ulegnie zniszczeniu.


Produkt jest podzielony na dwie części, które ze sobą mieszamy. Posiada też delikatne drobinki, które na zdjęciu są niewidoczne. Jak wyglądają na skórze? Są praktycznie niewidoczne, trzeba się bardzo mocno przyjrzeć z bliska żeby je ujrzeć. Dodają buzi świeżości.



- Po zmieszaniu tych dwóch kolorów powstaje bardzo fajny neutralny odcień brązu, który jest idealny do codziennego konturowania twarzy, 
- na mojej tłustej cerze utrzymuje się cały dzień,
- posiada pudrowy zapach, który nie utrzymuje się na skórze,
- jest bardzo wydajny.

Pozdrawiam :)



piątek, 7 listopada 2014

Kilka słów + cera normalna

Witajcie Kochane!
Nawet nie wiecie jak stęskniłam się za blogowaniem i oczywiście za Wami :) Zaczyna się długi weekend i jest chwila wolnego, więc wracam tu z wielką przyjemnością. Mam już dosyć bieganiny po szpitalach, pilnowania leków i ciągłego stresu. przez te wszystkie zdarzenia i poznanych ludzi zdałam sobie sprawę, jakie to życie jest kruche a człowiek nic ze sobą nie zabierze i mało po sobie zostawi. A teraz koniec przynudzania!
Nie miałam kiedy Wam się pochwalić, że będę przyszłą kosmetyczką. Dostałam się do planowanej szkoły. Jest mnóstwo nauki, ale robię to co lubię (a szczególnie pracownię :P) i jestem bardzo zadowolona. 
Pomyślałam, że oprócz recenzji i innych tradycyjnych u mnie postów, będę się z Wami dzieliła również ciekawostkami, które na pewno przydadzą się każdej kobiecie. Jesteście za? 

Dziś króciutka lektura na temat cery normalnej :)


Charakterystyka tej cery:

- beżowo-różowy odcień,
- umiarkowana matowość,
- gładkość,
- jędrność,
- brak zaskórników,
- prawidłowe natłuszczenie i nawilżenie.

Pytania rozpoznawcze:

- Czy po umyciu wodą czujesz ściągnięcie i pieczenie?
- Czy pory są niewidoczne?
- Nie ma tendencji do pojawiania się wyprysków?
- Czy skóra jest gładka, o jednolitym kolorze i się nie błyszczy?

Pielęgnacja:

- stosowanie preparatów nawilżających, dotleniających, odświeżających i relaksacyjnych,
- stosowanie kremów nawilżających na dzień,
- kremów ochronnych na zimę,
- stosować kremy z filtrem,
- można stosować maski nawilżające raz w tygodniu,
- używać kosmetyków bez alkoholu,
- do demakijażu używać płynu micelarnego,
- dieta bogata w różne składniki,
- pić wodę mineralną niegazowaną,
- 7-8 godzin snu,
- aktywność fizyczna.

Całuję :)

wtorek, 1 lipca 2014

Powrót

Hej Kochane!
No i po wynikach matur... jakże ukochana dla mnie matematyka czeka mnie w sierpniu :P Do ostatniego dnia tlił się we mnie płomyk nadziei, że może jednak się udało, ale jak widać w tym przypadku nadzieja jest matką głupich. 
Bardzo cieszy mnie to, że w końcu mogę wziąć się za bloga i inne przyjemności, których bardzo mi brakowało. Wracam tu z wielką radością bo uwielbiam zarówno pisać jak i czytać Wasze wpisy :)

Dziś pokażę Wam trochę moich nowości, które ostatnimi czasy wpadły w moje łapki.


- suchy szampon ISANA,
- żel pod prysznic NIVEA,
- balsam ujędrniający NIVEA Q10,
- szampon NIVEA long repair,
- Barwa, mydło siarkowe,
- tusz Rimmel scandaleyes,
- tusz wibo Extreme lashes,
- baza pod cienie essence I love stage,
- eyeliner essence,
- słynny korektor wibo,
- gąbeczki do podkładu,
- trio cieni Creative, Sensique.




- paletka 180 cieni Rainbow eyes,
- eyeliner Lovely Fast dry,
- pomadka w kredce Lovely color wear,
- korektor Bell multi mineral,
- szampon alterrakofaina i biotyna,
- suchy szampon Syoss,
- mineralny olejek z drobinkami Avon,
- pędzel HAKURO H50.



- matowy błyszczyk essence XXXL longlasting,
- szampon Green Pharmacy z nagietka lekarskiego,
- maseczka-peeling Eveline,
- puder matujący Sensique,
- pielęgnacyjny krem NIVEA baby,
- paletka cieni Lovely nude make up kit,
- pędzelek do rozcierania AnnCo.

Zdążyłam też już dobrze przetestować kilka podkładów. Jedne zachwyciły bardziej inne podchodzą pod mały koszmarek :P Recenzję którego chciałybyście zobaczyć jako pierwszą? :)


Zmykam zrobić herbatkę i zabieram się do odwiedzania waszych blogów bo dużo mnie ominęło!
Pozdrawiam :)

niedziela, 15 grudnia 2013

Moje pierwsze okulary Firmoo ;)

Hej Dziewczyny ! 
I znów moja długa nieobecność... Dopiero od dziś mam trochę wytchnienia. Próbne matury wyszły całkiem dobrze a w piątek zakończyło się półrocze. Uf, co za ulga ;p

Dziś chciałabym Wam krótko opowiedzieć o mojej współpracy z Firmoo.com .
Jakiś czas temu odezwała się do mnie Pani Jessica z propozycją współpracy. Nie byłam do tego przekonana, jednak po przeczytaniu opinii w internecie, zgodziłam się bez problemu. Współpraca była bardzo przyjemna - po omówieniu warunków otrzymałam okulary. Wysyłka była szybka, okulary były starannie zapakowane - nie dawało to możliwości uszkodzenia ich podczas podróży. ;)

Nie posiadam żadnej wady wzroku, więc wybrałam okularki przeciwsłoneczne. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie ich jakość. Są świetnie dopasowane, zrobione z porządnych materiałów, mają filtr przeciwsłoneczny, no i oczywiście są bardzo ładne ;p
Wraz z okularami otrzymałam futerał, ściereczkę oraz kilka części gdyby coś się zepsuło, jednak myślę, że nie będą one potrzebne ;D
Firma ma genialne podejście do klienta - pełen profesjonalizm. Są to moje pierwsze okulary, ale na pewno nie ostatnie ! Zakochałam się w nich, ponieważ mało okularów mi pasuje, a te jako jedne z nielicznych są moimi ulubieńcami ;D




Zapraszam Was do przejrzenia całej oferty na stronie Firmoo.
Prowadzą bardzo fajny program, w którym można zdobyć swoje pierwsze okulary za darmo : FreeGlasses - bardzo fajna sprawa ;)

Podsumowując : 
Z czystym sumieniem polecam. Okulary są solidne, ładne i w dobrych cenach, a kupno i wszelkie zadawanie pytań to czysta przyjemność, ponieważ nikt nie zostawi nas bez odpowiedzi i zostaniemy potraktowani z priorytetem ;)

Pozdrawiam ;*